Podróż poślubna z bliźniaczką

Kilka lat temu przeżyłem historię jak z filmu. Był to okres, kiedy właśnie się ożeniłem i czekała mnie moja podróż poślubna. Wszystko było gotowe i pakowałem nasze walizki. Wtedy żona dostała nagle telefon od siostry bliźniaczki, ta prosiła ją usilnie, żeby przyjechała do niej na chwilę. Żona zgodziła się - umówiliśmy się tak, że ja miałem już jechać z walizkami na lotnisko, a ona miała dojechać taksówką. Pojechałem więc. Po pewnym czasie żona przyjechała, ale zachowywała się jakoś dziwnie. Nie wiedziałem, o co chodzi, nie dała mi się ani przytulić, ani pocałować, ale myślałem, że może denerwuje się lotem. Jak tylko przybyła na miejsce, zaraz skonfiskowała moją komórkę i wyłączyła ją - bo nie wolno jej było mieć włączonej w samolocie, tak to tłumaczyła. W samolocie zasnęła i obudziła się dopiero na miejscu. Musiałem się prosić, żeby oddała mi komórkę, no i oczywiście dalej zachowywała się dziwnie. Gdy dotarliśmy do hotelu, żona oddała mi wreszcie komórkę, a potem zaczęła mnie przepraszać. Nie wiedziałem, co się dzieje, ale po chwili wszystko już było jasne. To nie była moja żona! Tylko jej siostra bliźniaczka... Zwabiła swoją siostrę do siebie, a potem zamknęła ją, podszyła się pod nią. A wszystko dlatego, bo kochała wyspę, na którą mieliśmy lecieć, i nie byłoby jej w życiu na to stać, żeby tu przylecieć samej. Byłem zszokowany - nie tak miała wyglądać moja podróż poślubna.